Sprawdź, gdzie zrobisz badanie

O nietolerancjach pokarmowych rozmawiamy z Panią Alicją Baran, Kierownikiem Laboratorium w Szpitalu Specjalistycznym im. J. Dietla w Krakowie

Co skłoniło Panią do wykonania badań w kierunku nietolerancji pokarmowych?

Pierwsze, co mnie zaniepokoiło, to bardzo dziwne problemy z głosem. Objawiało się to chrypą lub całkowitą utratą głosu i pomyślałam, że może być to spowodowane alergią pokarmową. Wykonałam testy pokarmowe w klasie IgE, ale wyniki były ujemne i nie wniosły nic nowego. Wykonałam również testy skórne (np. na drożdże, roztocze, pleśnie), które też były negatywne. Konsultowałam się z lekarzami alergologami oraz z laryngologiem, by ustalić, co może być przyczyną takiej utraty głosu. Po konsultacji laryngologicznej nie zostały stwierdzone żadne przyczyny anatomiczne ani fizjologiczne. Alergolodzy nie potrafili mi odpowiedzieć, ponieważ nie jest to charakterystyczny objaw dla obrzęku Quinckego. Lekarze uważali, że może być to niedobór enzymu rozkładającego histaminę, brałam więc lek, który ją rozkłada, ale nie było poprawy. Zaczęłam szukać w literaturze, w Internecie i trafiłam na informacje dotyczące zespołu nieszczelnego jelita (ang. leaky gut syndrome) oraz flory bakteryjnej jelit.

To jeden z popularnych teraz kierunków badań mikrobiomu jelitowego…

Nie zrobiłam jednak badania mikrobiomu. Chciałam natomiast koniecznie dojść, dlaczego mechanizm nieszczelności jelita, który jest spowodowany stanami zapalnymi, powoduje objawy alergiczne, tzn. nie są to typowe alergie, bo te występują w klasie IgE. W związku z tym postanowiłam wykonać badanie nietolerancji pokarmowych w klasie IgG. Ku mojemu zaskoczeniu badanie to wskazało dosyć dużo produktów spożywczych określonych jako dodatnie, choć w różnym stopniu nasilenia, np. na jajko 5 w skali 0–6, na pomidory (czyli na rośliny psiankowate) – 2 (nie jest znamienne klinicznie, a więc nie powoduje żadnych objawów), na czosnek – 4. Całkowicie źle tolerowałam kiwi. Bardzo mocno reagowałam na wszelkiego rodzaju drożdże (piekarskie i winne). Ponadto kazeina (czyli nabiał) i gluten (czyli wszystkie zboża, które go zawierają). Postanowiłam całkowicie wyeliminować z diety nabiał, produkty zawierające różne drożdże. Chciałam wyeliminować też gluten, ale nie zawsze się to udawało. Zrezygnować z pomidorów było dosyć trudno – jak w lecie nie jeść pomidorów?

 

Czy objawy cały czas dotyczą krtani?

Tak, to są objawy dotyczące krtani, ale pojawia się też bardzo dziwny, dosyć charakterystyczny ból głowy, który można określić jako ból „od czubka”. Towarzyszą mu również delikatne zawroty głowy i brak poczucia równowagi. Aby złagodzić te dolegliwości, brałam leki przeciwalergiczne – antyhistaminowe, ale nie działały, bo przecież alergie IgE-zależne zostały u mnie wykluczone. Wprowadziłam więc dietę eliminacyjną. Jak już wspomniałam, zrezygnowałam z wszystkich produktów nabiałowych, starałam się wyeliminować też pieczywo na drożdżach, które ma w składzie mąkę pszenną, orkiszową lub żytnią, czyli nie jadłam chleba ani ciast.

A chleb kukurydziany?

Kukurydziany niestety często ma domieszkę mąki pszennej. A ja – jak wspomniałam – dodatkowo mocno reaguję na drożdże piekarnicze. Nie pozostaje mi więc nic innego, tylko metodą prób i błędów sprawdzać produkty i eliminować te, które mi nie służą. Proszę sobie wyobrazić, że będąc na urlopie, wypiłam sok ze świeżych pomarańczy, wyciskanych na miejscu. W niecałe pół godziny całkowicie straciłam głos i nie mogłam mówić. To trwa w granicach dwóch, trzech godzin. Powstaje obrzęk krtani, który uciska struny głosowe. Jaki wtedy ratunek? Bardzo zimna woda z kostkami lodu, która likwiduje obrzęk. W ten sposób odkryłam, że mam uczulenie na wszystkie dodatki do żywności, a te naprawdę niełatwo wyeliminować. Na liście składników są one opisywane w różny sposób. Kryją się pod przeróżnymi określeniami. Zresztą i tak trudno wyeliminować dany produkt z diety, gdyż dolegliwości pojawiają się albo zaraz, do 30 minut, albo kilka godzin po posiłku, albo jeszcze później i nie wiem na pewno, co dokładnie spowodowało objawy. Należałoby zjeść jeden produkt i czekać, co będzie, czyli zastosować głodówkę, dopiero za kilka godzin zjeść drugi produkt i znowu czekać, co będzie. W praktyce jest to bardzo trudne do zrealizowania.

Jest to taka klasyczna próba prowokacyjna.

Tak, to próba prowokacyjna, ale jest ona bardzo trudna do wykonania, kiedy pracuje się zawodowo. Staram się wszystkie posiłki przygotowywać w domu i przynosić do pracy, ale nie zawsze jestem w stanie uniknąć konieczności zjedzenia czegoś przygotowanego na zewnątrz. Jak się zorientowałam, to dużą rolę odgrywają wszelkie dodatki dodawane do potraw, np. kwasek cytrynowy czy bułka tarta.

Które nawyki żywieniowe najtrudniej było Pani zmienić?

Wyeliminować nabiał było najprościej, bo w moim przypadku były to głównie sery. Trudniej jest z glutenem, gdyż dodaje się go do różnych produktów spożywczych, z czego często nie zdajemy sobie sprawy, a najtrudniej jest wyeliminować dodatki do żywności – konserwanty, czyli wszystkie „E”. Nie zawsze wszystkie są wyszczególniane w składzie produktu. Trudno jest nam znać całą listę konserwantów przedłużających termin ważności do spożycia, czyli wszystkie dodatki do żywności typu „E”. Dosyć często zdarza się, że dany związek występuje pod różnymi nazwami, np. glutaminian sodu.

Jak długo stosuje Pani dietę eliminacyjną i rotacyjną?

Prawie rok. Czasami jest lepiej, czasami gorzej – w zależności od tego, jak bardzo przestrzegam zasad żywienia, zgodnie z dewizą „wiem, co jem”. Wczoraj np. zjadłam niechcący coś szkodliwego i zaczęłam mieć chrypkę, a na chrypkę – jak już wspominałam – bardzo mi pomaga zimna woda, więc mam ją zawsze w lodówce, ale tym razem schłodziłam wodę mineralną. Wypiłam i okazało się, że nastąpiło pogorszenie objawów. Po upływie półtorej godziny symptomy trochę zelżały. Myślę sobie: sprawdzę to i jeszcze raz napiję się tej wody. Objawy ponownie się nasiliły. Odczucie to podobne jest do objawów astmy. To bardzo nieprzyjemne i niepokojące. Przechodzi samo, nawet bez zastosowania jakiegokolwiek leku, ale dopiero po paru godzinach.

Proszę powiedzieć, po jakim czasie od wprowadzenia diety eliminacyjnej, rotacyjnej bądź przeprowadzania prób prowokacyjnych poczuła Pani różnicę w samopoczuciu.

Poprawę zauważyłam nie tyle po eliminacji, ile po zastosowaniu leku, który likwiduje stan zapalny i reguluje florę bakteryjną jelita. Ulgę zaczęłam czuć po zastosowaniu probiotyków i prebiotyków.

Czyli przyjmowała Pani jakiegoś rodzaju prebiotyki?

Tak, i wtedy zaobserwowałam pewną poprawę. Po każdym tego typu przykrym incydencie pojawia się biegunka i to jest dla mnie dowodem, że nasze zdrowie i samopoczucie zależy od mikrobiomu jelita.

Więc każdy przypadek jest indywidualny.

Tak. Mówię z własnego doświadczenia, bo nie mam klasycznej alergii, która powoduje, że od razu wiem, iż nie wolno mi jeść jajek, pomidorów czy czegoś innego, ale nietolerancję, której objawy trudno jest dopasować do jakiegokolwiek produktu, gdyż występują one ze znacznym opóźnieniem.

I to jest właśnie największy problem w diagnostyce nietolerancji IgG-zależnych.

Dziękujemy za rozmowę.

Dziękuję również.